Część 2. Dlaczego powinniśmy jeść tłuszcze?
Wywiad dr n.med. Mirosławem Mastejem dla portalu „Hipoalergiczni”



Tłuszcze jako przekaźniki (mediatory, hormony).


Niektóre tłuszcze służą nie tylko do budowy lub jako materiał energetyczny, ale też biorą udział w regulacji procesów życiowych jako tzw. przekaźniki (mediatory, hormony). Dzieje się to na poziomie komórkowym. Niektóre, specjalne rodzaje kwasów tłuszczowych stają się - w pewnym, określonym momencie i w razie potrzeby - sygnałami chemicznymi działającymi lokalnie (w pobliżu komórek, które je wyprodukowały; mediator) lub uwalnianymi do krwi po to, aby przesłać dany sygnał do dalszych części ciała (hormon). Proszę sobie wyobrazić, że na wewnętrznej powierzchni błony białkowo-lipidowej („piłki w piłce” (cz.1 wywiadu)) są powieszone (odpowiednimi wiązaniami chemicznymi) różnej wielkości cząsteczki kwasów tłuszczowych, które czekają na ewentualne wykorzystanie. No wiszą sobie, jak owoce na drzewie, albo winogrona na krzaku. Dopóki są związane z błoną to nic się nie dzieje, ale we właściwym momencie i w razie potrzeby te kwasy tłuszczowe są odrywane od niej i, nie wnikając zbytnio w szczegóły biochemii, delikatnie modyfikowane, tak iż stają się nośnikiem specyficznych sygnałów, o których mówiłem wcześniej. Po prostu te nieaktywne jeszcze kwasy tłuszczowe są materiałem, z którego w razie potrzeby komórka „tworzy” sygnał. Jaki to może być sygnał? Na przykład „jestem uszkodzona”, „zaatakowało mnie coś”, „jest za mało energii – za zimno”, „brakuje mi takiego a takiego składnika”.... i pewnie mnóstwo innych.

 


I teraz proszę sobie wyobrazić, że te wiszące kwasy tłuszczowe są dla komórki jak papier i długopis dla nas, kiedy chcemy napisać list i przekazać dalej informację. I tak jak zużywamy papier i atrament, bo ciągle piszemy listy, tak każda, powtarzam każda komórka cały czas pobiera jakąś ilość tych wiszących kwasów tłuszczowych i „pisze” za ich pomocą „listy” do sąsiednich komórek, albo do całego ciała. Melduje o swojej sytuacji, „zamawia jedzenie” itp. I uwaga, uwaga - prosi o pomoc, czyli wzywa różne komórki układu odpornościowego. Komórki układu odpornościowego, czyli można powiedzieć nasza armia obronna to np. białe krwinki jakie mamy we krwi (chyba każdy miał chociaż raz w życiu robioną morfologię i tam mierzoną ilość leukocytów, czyli właśnie białych krwinek), ale też cała masa (pewnie gdyby się je dało zważyć to u dorosłego byłoby ze 2-3 kilogramy) podobnych komórek w węzłach chłonnych, ścianie jelit, skórze, błonach śluzowych jamy ustnej, nosa i gardła, drogach oddechowych, ale też w spojówkach oczu, cewce moczowej, pęcherzu, pochwie. Te komórki stoją na straży całego organizmu, bronią przed obcym (czy to będzie bakteria, wirus, czy też jakiekolwiek obce białko). I to one mają na sobie specyficzne receptory chemiczne zdolne odebrać sygnały od „proszących” lub „donoszących” komórek. O ile jakieś „obce” nas atakuje uruchamiana jest cała komunikacja. Jak w wojsku. I tu uwaga, często ten pierwszy komunikat płynie od pojedynczej komórki właśnie przy użyciu „oderwanego i zmodyfikowanego” z błony wewnętrznej kwasu tłuszczowego.


 

Teraz najważniejsze na koniec tej części wstępu. Istnieją takie tłuszcze, a dokładniej chemicznie mówiąc kwasy tłuszczowe, których organizm człowieka nie potrafi samodzielnie wyprodukować. W żaden sposób. W żadnym narządzie. Przykładem są kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6. I te musimy po prostu jeść, w odpowiedniej ilości i regularnie. Po prostu nie może zabraknąć „papieru i atramentu do pisania w komórce”. Co gorsza, gdy ich zabraknie to może ona próbować „pisać” błędnie, wykorzystując jakieś inne dostępne w danym momencie (podobne, ale nie identyczne) kwasy tłuszczowe. I co wówczas? Może dojść do bardzo błędnych sygnałów wysyłanych do komórek układu odpornościowego. Mogą w związku z tym pojawić się niedobory (niewydolność, osłabienie) odporności i cały szereg tego konsekwencji, ale też może dojść do nadmiernej lub wypaczonej reakcji obronnej. I tu przykładem może być reakcja alergiczna. Wiedza na ten temat jest coraz obszerniejsza, chociaż szczerze trzeba przyznać, że jest jeszcze wiele niewiadomych. Ja pamiętam, na studiach lekarskich (lata temu), iż wiedza z zakresu immunologii zawierała się w 200 stronicowym podręczniku, a o cząsteczkach takich jak prostanoidy, prostaglandyny, leukotrieny albo niewiele wiedziano, albo jedynie podejrzewano, że takowe istnieją. Nie znano przeważnie ich budowy chemicznej. A dzisiaj? Wiedza pewnie zajęłaby cały regał książek i publikacji. Co dla nas ciekawe i ważne? Okazało się, że prostaglandyny, leukotrieny i inne prostanoidy są PO PROSTU kwasami tłuszczowymi omega-3 lub omega-6 odpowiednio, chociaż tylko nieznacznie, zmodyfikowanymi przez komórkę, aby stać się przekaźnikiem informacji - „chemicznym listem” – do sąsiednich komórek czy dalszych miejsc w ciele. Co istotne, czas życia tych związków chemicznych liczony jest w sekundach. Dlatego trudno je było odkryć i w zasadzie do dziś nie oznacza się ich w zwykłym laboratorium. Po przekazaniu sygnału do odpowiedniego receptora w komórce docelowej taka prostaglandyna lub leukotrien jest niszczona (najczęściej spalana do energii, albo tak przekształcana chemicznie, aby już nie być rozpoznawaną; po prostu sygnał („list”) dotarł i należy go zniszczyć).


 
I teraz, jeżeli uświadomimy sobie, że cały czas – 24 godziny na dobę - miliardy komórek, jakie mamy w sobie wysyłają sygnały, a tym samym zużywają dostępną pulę tych specjalnych kwasów tłuszczowych („papieru listowego i atramentu”) to musimy te zapasy odnawiać. A ponieważ są to przeważnie kwasy tłuszczowe, których nasza wątroba nie potrafi zsyntetyzować z prostszych związków chemicznych musimy je po prostu jeść. Po prostu jeść.

Przeczytaj również:

część 1. Tłuszcze jako budulec i materiał genetyczny>>

część 3. Po prostu jeść - czyli uzupełniajmy niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe>>